Rozmowa miesiąca - premier Jarosław Kaczyński

październik 2007

Premier z wizytą na Śląsku
Premier Jarosław Kaczyński przyjechał z wizytą na Śląsk na zaproszenie Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności. Odwiedził Bytom i Piekary Śląskie. Wizyta rozpoczęła się od Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, następnie premier pojechał do Kopalni Węgla Kamiennego "Bobrek", a na koniec zjadł śląski obiad w Zajeździe Myśliwskim w Piekarach Śląskich.
Premierowi towarzyszył minister transportu Jerzy Polaczek i minister zdrowia Zbigniew Religa. Zajazd Myśliwski odwiedzili także wojewoda Tomasz Pietrzykowski, senator Bronisław Korfanty, marszałek Janusz Moszyński oraz poseł Lucjan Karasiewicz.
Podczas konferencji prasowej premier był bardzo oficjalny, jednak kiedy usiedliśmy przy stoliku w Zajeździe Myśliwskim wyraźnie był już odprężony. Muszę przyznać, że podczas bezpośredniego kontaktu premier wiele zyskuje. Swobodnie odpowiadał na pytania i żartował... Gdyby nie fakt, że niestety nie mieliśmy wiele czasu na rozmowę - wywiad byłby ciekawszy i bardziej obszerny.



Śląsk i Piekary są mi bliskie


Rozmawiamy z Premierem Rządu RP Jarosławem Kaczyńskim

W Zajeździe Myśliwskim "Pod Lasem" w Piekarach Śląskich, premier Jarosław Kaczyński znalazł chwilę czasu, aby udzielić wywiadu specjalnie dla Czytelników Przeglądu Piekarskiego. O Piekarach, lekarzach z Urazówki, pielgrzymce, śląskich tradycjach, muzyce, ale także o polityce, ministrze transportu Jerzym Polaczku, ofercie dla górnictwa, współpracy z Solidarnością oraz o kampanii wyborczej i chwytach poniżej pasa...

Przegląd Piekarski: Chciałbym zacząć od spraw lokalnych, bliskich mieszkańcom naszego miasta. Już kilkakrotnie był Pan w Piekarach Śląskich i zastanawia mnie, czy to wpływ ministra Jerzego Polaczka, czy też jakiś osobisty sentyment?
Jarosław Kaczyński: Bywałem już wcześniej w Piekarach Śląskich, jeszcze zanim poznałem Jerzego Polaczka, a znamy się od jakiś sześciu, może siedmiu lat. Zresztą byłem naprawdę częstym gościem na Śląsku. Ciężko to w tej chwili policzyć, ale myślę, że przyjeżdżałem tutaj więcej niż sto razy. Proszę pamiętać, że tutaj odbywały się tajne spotkania podziemia Solidarności, Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że Śląsk jako region jest mi bliski. A Piekary Śląskie to ważne miasto tego regionu.
PP: Śląsk jest bliski premierowi, ale kibice ze Śląska muszą obejść się smakiem. Mecze Euro 2012 odbywać się będą gdzie indziej...
JK: Rozmawiałem na ten temat z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej Michałem Listkiewiczem. W UEFA jest sprzyjający klimat do rozszerzenia listy miast do sześciu, w których będą się odbywały mecze. Dzięki temu mecze Euro 2012 będą mogły odbywać się na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Myślę, że dzięki temu Ślązacy będą usatysfakcjonowani.
PP: Niczego innego nie oczekują. Wróćmy jednak do Piekar Śląskich. W tym roku przyjechał Pan na pielgrzymkę stanową mężczyzn i młodzieńców do cudownego obrazu Matki Boskiej Piekarskiej...
JK: Byłem i bardzo miło wspominam to wydarzenie. To wyjątkowe miejsce i wyjątkowe spotkanie wiernych. Cieszę się, że miałem okazję w tym uczestniczyć i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się to powtórzyć.
PP: Podczas tej wizyty na Śląsku miał Pan odwiedzić piekarską "Urazówkę". To dowód uznania dla fachowości lekarzy, do których zdecydował się Pan przyjechać ze złamaną ręką z Warszawy?
JK: Lekarze z Piekar Śląskich wyleczyli mi rękę, z którą miałem ogromne problemy. Pamiętam, że była sobota, a ja nagle podjąłem decyzję, że trzeba coś z tym zrobić i przyjechałem na Śląsk. Lekarze naprawdę mi pomogli i dzięki ich interwencji mogłem wrócić do pełnienia swoich obowiązków. Mam ogromny szacunek i zaufanie do tych ludzi. To prawdziwi fachowcy.
PP: Za każdym razem poznaje Pan nasze miasto z nieco innej strony. Tym razem był Zajazd Myśliwski i kuchnia śląska...
JK: Obiad był bardzo dobry - rosół, rolada, kluski i modra kapusta, ale nie mogę tak jadać na co dzień, bo straciłbym całkowicie kontrolę nad wagą i skutki mogłyby być katastrofalne.
PP: Był też występ Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Jak to przypadło Panu do gustu?
JK: To była naprawdę miła i wzruszająca niespodzianka. Znam te piosenki z dzieciństwa, z lat 50-tych i utkwiły mi głęboko w pamięci. Niezwykle istotne jest kultywowanie tradycji, a zespół "Śląsk" oddaje bogactwo i oryginalność wielowiekowego folkloru śląskiego. Poza tym stroje śląskie są same w sobie naprawdę piękne. Dobrze, że są ludzie, którzy dbają o to, żeby nie odeszły w zapomnienie. To wszystko to elementy naszej kultury narodowej. Dlatego jestem głęboko przekonany, że zespół "Śląsk", a także zespół "Mazowsze" to nasze dwa dobra narodowe, które należy chronić.
PP: Jak rozmawiamy o Piekarach Śląskich, nie może nie paść pytanie o ministra transportu Jerzego Polaczka. Pojawiały się głosy, że jest ministrem "na warunkowym", a nawet ministrem "do odstrzału", a jednak dotrwał na stanowisku do końca kadencji. Jak dziś premier ocenia pracę ministra z perspektywy dwóch lat?
JK: Minister Polaczek przygotował i konsekwentnie realizował program, który gdyby nie skrócenie kadencji Sejmu, z pewnością zostałby zrealizowany. Trwają intensywne prace budowlane i remontowe w całym kraju, o czym doskonale wiedzą kierowcy poruszający się po polskich drogach i natrafiający na utrudnienia w ruchu. Wszystko to jednak zaprocentuje w najbliższym czasie poprawą jakości polskich dróg. Zresztą minister zajmuje się także sprawami kolei. Mnie zdarza się o nich zapomnieć, ale minister pamięta. I wszędzie mamy znaczny rozwój. Dlatego moja ocena jest jednoznacznie dobra. Zresztą gdyby było inaczej, to minister zostałby odwołany.
PP: Czy to znaczy, że jeśli PiS zwycięży w wyborach, to Jerzy Polaczek będzie nadal ministrem transportu?
JK: Oczywiście. Jeśli wygramy wybory, minister ma szansę kontynuować swoją rolę i dokończyć realizację programu, którego jest autorem.
PP: I tak doszliśmy do tematu wyborów. Pana wizyta na Śląsku jest postrzegana jako element kampanii wyborczej...
JK: To nie była wizyta w ramach kampanii wyborczej. Przyjechałem jako premier, z oficjalną wizytą na zaproszenie Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności. Ale oczywiście teraz wszystko będzie postrzegane jako kampania wyborcza. Żeby tego uniknąć, musiałbym się zaszyć do czasu wyborów i przestać pełnić swoje obowiązki. To nierealny scenariusz.
PP: Śląsk to region górniczy. Śląsko-Dąbrowska Solidarność to górnicy. PiS może coś zaoferować górnikom?
JK: Jesteśmy jedynym rządem, który nie myśli o zamykaniu kopalń, tylko o ich utrzymaniu. Jesteśmy przekonani, że silne górnictwo jest warunkiem silnej Polski. To ono gwarantuje nam niezależność energetyczną. I jeśli wcześniej ludzie byli przekonani, że kopalnie trzeba jak najszybciej zamknąć, to teraz powoli przekonują się do naszych racji i zmienia się ich styl myślenia. Polska potrzebuje górnictwa. Myślę, że to bardzo ważne dla górników i ich rodzin.
PP: A co z przywilejami górniczymi?
JK: Szanuję pracę górników. Wykonują ciężką pracę w szkodliwych dla zdrowia warunkach. To oczywiste, że takim grupom społecznym należą się szczególne warunki pracy, w tym możliwość odejścia na wcześniejsze emerytury. To wszystko jest tematem rozmów z przedstawicielami Solidarności.
PP: A ludzie Solidarności wystartują w wyborach z list PiS?
JK: Nie ma formalnej koalicji PiS z Solidarnością, która jako związek zawodowy nie angażuje się bezpośrednio w politykę. Natomiast to prawda, że w gronie jej działaczy czuję się doskonale. I jeśli w szeregach związkowych znajdą się ludzie, którzy zechcą kandydować z naszych list, to nie widzę przeszkód. Jesteśmy zawsze otwarci dla ludzi przyzwoitych, takich, którzy rozumieją, że zasady zobowiązują.
PP: Takie zasady jak na czarno-białych bilbordach? Oszczerstwa, agresja i pogarda...
JK: Jestem przekonany, że Platforma Obywatelska popełniła błąd, inwestując w tę formę kampanii wyborczej. To błąd nie tylko moralny, ale także socjotechniczny. Ludzie po prostu tego nie kupią. Każdy potrafi sam ocenić zmiany, jakie zachodzą w naszym kraju oraz działania, których podjął się i konsekwentnie realizuje rząd pod moim kierownictwem. Być może jesteśmy bezkompromisowi, ale dzięki temu mamy efekty. Jestem przekonany, że pozytywne zmiany dostrzega większość Polaków.
PP: Czym zamierza przekonać Pan wyborców, aby oddali głosy na PiS?
JK: Myślę, że nie musimy stosować sztuczek i wybiegów, aby otrzymać poparcie Polaków. Dwa lata naszych rządów są najlepszym świadectwem naszej pracy i najskuteczniejszą reklamą. Głęboko wierzę, że ludzie to dostrzegają i w dniu wyborów dokonają słusznego wyboru.

rozmawiał: Krzysztof Turzański



zdjęcia: Krzysztof Turzański

Copyright © 2006/2007 Krzysztof Turzański