Wolna miłość - dwa oblicza Kopca Wyzwolenia

Kopiec Wyzwolenia to wizytówka Piekar Śląskich. To symbol powrotu tych ziem do Polski i hołd złożony powstańcom, którzy oddali życie w walce o wolność. Dziś właśnie w tym miejscu odbywa się wiele miejskich uroczystości. Stąd ruszył we wrześniu po raz piętnasty bieg Solidarności. Tutaj przychodzą także zakochani na romantyczne spacery. Niestety, Kopiec ma również swoją drugą, ciemną stronę...

Zakochani

W Piekarach nie ma chyba nikogo, kto choć raz nie byłby na Kopcu, czy to przy jakiejś uroczystej okazji, czy też po prostu na spacerze. To ulubione miejsce zakochanych par, które przychodzą popatrzeć na panoramę miasta. Jedna z nich przyjechała na Kopiec z Bytomia. Pogoda jest tak piękna, że nie warto siedzieć w domu - twierdzą młodzi. - Szukamy nowych miejsc, takich, gdzie jeszcze nie byliśmy. Tu, z Kopca widać osiedle, gdzie mieszkamy. Oboje są tutaj pierwszy raz i spodobało im się. Pytają mnie o Kopiec, bo pamiątkowa tablica nie zdradza szczegółów jego budowy. Słuchają z zainteresowaniem. Bez problemu godzą się na zdjęcie i zapewniają, że przyjadą przeczytać, co napisałem. Gdyby wszyscy byli tacy, jak ci, których spotkałem, nie byłoby o czym pisać.
- Kto nie był nigdy na randce na Kopcu, niech podniesie ręka - zawołała raz podczas imprezy moja koleżanka Agnieszka.
W górę podniosły się tylko dwie ręce (obie osoby spoza miasta). To naprawdę najpopularniejsze miejsce takich spotkań. I nic w tym złego. Jednak w dyskusji chwilę później kumpel dodaje, że największy ruch jest tam po zmroku, a na parkingu ciężko zaparkować. Nie zrozumiałem aluzji, wiec uparł się, żeby mi to pokazać. Wsiedliśmy w auto i podjechaliśmy na miejsce. Co prawda, nie było tak ciasno jak zapowiadał, ale kilka aut stało w różnych miejscach parkingu.
- No i są, falujące samochody. Ci nie przyjechali tu popatrzeć na gwiazdy... - roześmiał się głośno i wróciliśmy na imprezę. Pozostała myśl, że chyba nie na tym budowniczym Kopca zależało.

Miejski śmietnik
Na Kopcu walają się śmieci. Niektórzy oszczędni przyjeżdżają tu samochodem, żeby wywalić worek i zaoszczędzić w ten sposób kilka złotych. Prawdziwy hołd dla powstańców. Nie będę namawiał do przemocy, ale takim to bym... Na samochód ich stać, na benzynę mają, żeby na Kopiec przyjechać, ale żeby zapłacić za wywóz śmieci, to już nie bardzo.
Zresztą nie tylko w tym problem. Każdy dorzuci coś od siebie i jest syf. Ostatnio posprzątano tu dokładnie specjalnie na Bieg Solidarności. I było ślicznie i czysto... przez kilka dni. Dziś już widać zalegające na trawie papierki, worki i inne śmieci.
W sobotnie popołudnie przy Kopcu spotykam sympatyczną parę, która urządziła tu sobie grilla. Cisza, spokój - tak można spędzić miłe popołudnie przyznają oboje, tylko śmieci trochę psują im nastrój. Dlatego zawsze posprzątają miejsce, w którym rozkładają swój stolik i turystyczne krzesełka. - Byliśmy tu jeszcze niedawno i było czysto, a teraz? - bezradnie rozkładają ręce. Trzeba by stać bez przerwy i pilnować ludzi albo codziennie sprzątać.

Bez wyjścia?
Problem dostrzegli radni. Niektórych martwi postępująca dewastacja Kopca. Trzeba szukać rozwiązań. Okazuje się, że Kopiec jest regularnie sprzątany, tylko, że śmieci przybywają jeszcze regularniej. Straż Miejska nie może stać w tym miejscu i czatować bez przerwy na łamiących prawo. Staną tutaj, to śmieci pojawią się gdzie indziej. Prezydent uważa, że po zmroku Kopiec powinien być niedostępny. Być może trzeba odciąć drogę dojazdową szlabanem, opuszczanym na noc. A mnie się wydaje, że piekarzanie sami powinni się otrząsnąć. Jak tak dalej pójdzie, to albo Kopca nie będzie, albo staną tam bramki, a bileterzy będą kasować za wstęp. Tak czy inaczej - paranoja. Ale sami sobie jesteśmy winni.


Kopiec Wyzwolenia
Pomysł usypania kopca zrodził się w roku 1930, w dziesiątą rocznicę II Powstania Śląskiego. Prace trwały w od roku 1932 do 1937. Jego budową zajmowali się śląscy powstańcy, którzy w ten sposób chcieli uczcić dziesiątą rocznicę powrotu tych terenów do państwa polskiego. W związku z symboliczną datą wyzwolenia, kopiec otrzymał taką nazwę. Ciekawostką jest fakt, że ziemię do jego budowy sprowadzono z różnych miejsc gdzie walczyli i ginęli Polacy. W kopcu znajduje się garść ziemi z Helu i Gdyni, z miejsc walk powstańców wielkopolskich, z Bydgoszczy i Gniezna, spod Olkusza z Cerlicka, z Góry św. Anny, z Kędzierzyna, z Cedynii i Łogowa.
Kopiec mierzy 30 metrów wysokości. Znajduje się 356 m n.p.m.
Średnica podstawy to 68 m, objętość 25000 m3. Jego projektem zajmował się inż. E. Zaczyński

Copyright © 2006/2007 Krzysztof Turzański